Sesja plenerowa | Chelsea & Tomek | Sesja ślubna w Krakowie
Z Szanghaju do Krakowa
Chelsea i Tomek na co dzień mieszkają w Szanghaju. Tam też się poznali: Tomek wyjechał do Chin na studia, a wrócił z nich z miłością swojego życia.
Ślub wzięli w Chinach, ale bardzo chcieli mieć pamiątkę także z Polski. Kiedy przylecieli w odwiedziny do rodziny Tomka, umówiliśmy się na sesję w miejscu, które zna cały świat.
Tak powstała ta sesja ślubna w Krakowie: kilka godzin, dwie kultury i jedno miasto, które od razu ich zachwyciło.
Ona tańczy, on się śmieje
Chelsea ma w sobie mnóstwo energii. Kręciła spódnicą, stawała na palcach i sama podsuwała nam pomysły na kolejne kadry, jakby całe życie pracowała przed obiektywem.
Tomek był jej idealnym partnerem: spokojny, uśmiechnięty i wyraźnie dumny, że może pokazać żonie swój kraj. Patrzył na nią tak, że nawet przechodnie zwalniali krok.




Rynek Główny i Sukiennice
Rynek Główny w Krakowie wytyczono w 1257 roku i do dziś jest jednym z największych średniowiecznych placów w Europie. Jego sercem są Sukiennice, dawna hala targowa, która po pożarze w XVI wieku zyskała renesansową attykę, a w XIX wieku charakterystyczne arkady.
Na piętrze działa Galeria Sztuki Polskiej XIX wieku, a na parterze wciąż handluje się pod jednym dachem, tak jak przed wiekami. Trudno o bardziej rozpoznawalne tło dla pleneru ślubnego na Rynku w Krakowie.

Pierwsza stylizacja: róż pod arkadami
Sesję zaplanowaliśmy w dwóch stylizacjach. Na początek Chelsea wybrała krótką, różową spódnicę z tiulu i biały gorset, a Tomek białą marynarkę z czarnymi klapami. Odważnie, lekko i z przymrużeniem oka, idealnie pod kamienne kolumny i latarnie Sukiennic.



Druga stylizacja i spacer Floriańską
Po przebraniu Chelsea pojawiła się w długiej, białej sukni z welonem i bukietem storczyków, a Tomek w jasnym, kremowym garniturze. Ruszyliśmy ulicą Floriańską, fragmentem dawnej Drogi Królewskiej, którą przez wieki wjeżdżali do miasta polscy królowie.
Na jej końcu czeka Brama Floriańska z XIV wieku. Ceglane łuki i wąskie przejścia dały zupełnie inny, bardziej kameralny nastrój niż otwarta przestrzeń Rynku.


Białą dorożką na koniec
Ostatnie kadry zrobiliśmy w białej dorożce, na tle wieży ratuszowej. Kraków pożegnał ich stukotem kopyt o bruk.











